Magdalena Biejat, kandydatka Nowej Lewicy na prezydenta, mocno ruszyła z kampanią. W minioną niedzielę na Polu Mokotowskim w Warszawie zorganizowała „Miasteczko Biejat” – wydarzenie, które przypominało festyn rodzinny. Były atrakcje dla dzieci, wata cukrowa i pamiątkowe gadżety z dużą literą „B”. Sama Biejat otwarcie odpowiadała na pytania warszawiaków, a nawet zmierzyła się w dyskusji z Krzysztofem Stanowskim. Jak zapowiedziała, takie mobilne miasteczko odwiedzi kolejne duże miasta w Polsce aż do dnia wyborów.
Podczas spotkania Biejat podkreślała swoje niezmienne poglądy, zapowiadając m.in. walkę o prawa kobiet, bezpieczeństwo militarne i rozwój taniego mieszkalnictwa. Skrytykowała również obecny system ochrony zdrowia, proponując likwidację składki zdrowotnej na rzecz nowego podatku. Zdecydowanie odcięła się od pomysłu jednoczenia sił z Adrianem Zandbergiem, podkreślając, że wyborcy będą mieli do wyboru dwóch lewicowych kandydatów.
Kandydatka nie zwalnia tempa – już w czwartek jej sztab przekaże Państwowej Komisji Wyborczej ponad 400 tys. podpisów poparcia. W kolejną niedzielę Biejat pojawi się we Włocławku, gdzie wraz z samorządowcami porozmawia o polityce mieszkaniowej. Gospodarzem spotkania będzie prezydent miasta Krzysztof Kukucki, a dyskusja odbędzie się w Centrum Kultury Browar B.
Nasza kandydatka mocno akcentuje też kwestię świeckości państwa. W poniedziałek w Senacie, wspólnie z Włodzimierzem Czarzastym i Anną Marią Żukowską, przedstawiła dane dotyczące finansowania Kościoła z budżetu państwa. Skrytykowała miliardowe dotacje dla kleru i zapowiedziała działania na rzecz zmiany systemu finansowania instytucji kościelnych. Jak podkreśliła, te pieniądze można by przeznaczyć na budowę mieszkań, co realnie poprawiłoby życie Polaków.